Poprowadziłem bo do Gwiezdneh Łapy. Zastanawiała mnie reakcja kota na nazwę klanu i imię przywódczyni. Rodzina? Gdy doszliśmy pod jamy nie zostaliśmy tam Łapy. Pewnie poszļa gdzieś z małą.
-Rozsiądź się. Gwiazda powinna niedługo wrócić.
-Ok.-odpowiedział mi.
-Emm... słuchaj... czy ty i Gwiezdna Łapa jesteście...- chciałem żądać pytanie lecz uprzedzil mnie jego odpowiedź:
-Rodziną.- a ja głupi myślałem i zamartwiałem się że ktoś więcej. Właściwie czemu się o to zamartwiałem? A omijając ten fakt, rozglądnęłem się za kotką. Trochę mnie to martwiło. Odłączyła się od nas jakiś czas temu. Dosyć długi czas. Cisza która panowała wokół nas była nieco uciążliwa. Nagle przypomniało mi się że nie znam imienia kota.
-Hej! Ty mi się nie przedstawiłeś. Mógłbyś teraz?- olśniło mnie.
-Co?- spytał jakbym wyrwał go z zamyślenia.
-Przedstawisz się?-powtórzyłem, ale krócej.
-Tak. jestem Czarny Wojownik- odpowiedział mi. Gdy miałem rozpoczynać dalszą rozmowę z krzaków za nami coś wyskoczyło. Obydwoje poderwaliśmy się na równe łapy. Całe szczęście to była Biała Tygrysica. Była... pszestraszona. Cała się trzęsła i była bliska płaczu. Do mojego serca napłynęło zmartwienie równe przerażeniu małej. Z pyszczka Tygryski wydobyło się kilka piskliwych i niezrozumiałych słów. Coś się stało...
<Czarny Wojownik?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz