-A witam.-odpowiedziłem jej. To co zastałem rano pod jamą było dla mnie niespodziewane. Nik nigdy nie przynosił mi myszy do zjedzenia. Wszystko musiałem robić sam.
-Wyspała się pani?- spytałem.
-Tak. Wyspałam się. A tobie jak się spało?
-Całkiem, całkiem.-odrzekłem po czym rozciągnęłem się.-Tylko trochę mróz szczypał mnie po wąsach. Pozatym wszystko w normie- rzuciłem na odchodne. Ruszyłem krętą ścieżką. W sumie sam nie wiedziałem dokąd zmierzam. W końcu doszedłem nad jezioro. Zimna kąpiel? przeszło mi przez głowę. Wskoczyłem na główkę do lodoatej cieczy. Wynurzyłem się na środku. Oparłem łapy na wysokim kamieniu. Z brzegu doszło do mnie wołanie...
<Gwiezdna Łapa?> sorra że krótkie! Czy ktoś może zawołać moją wenę z powrotem?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz